To moja nowa koleżanka - no nie taka "bardzo nowa" - znam ją już pół roku, ale dopiero teraz Moja wyszukała jakieś fotki z czerwca i stąd ta prezentacja.
Zadra nie od razu przypadła mi do serca - dwa pierwsze spotkania były niezbyt miłe, bo lekko warczałem na nią. Moja tłumaczyła mi, że to dziecko, że jestem źle wychowany i muszę zmienić postawę i takie trele-morele.
Nadszedł taki dzień, że ogromnie ucieszyłem się na widok Zadziorki i od tej pory fajnie się bawimy.
Początkowo nie nadążała za mną biegać, często siadała zrozpaczona, że już nie ma siły i tchu gonić mnie.
Uwielbiam kluczyć pomiędzy krzakami, drzewami, chować się przed nią :) Ona zaś cieszy się kiedy mnie dopada, a ja pokazuję jej swój brzuszek :)
Teraz, kiedy już jest większa i ma lepszą koordynację łap - szybciej mnie dogania, mało tego - przewraca! Ale też czuje przy tym do mnie respekt - nie zabiera mi moich patyczków :)
I co zauważyłem? Inne psy nie chcą się z nia bawić - uważają ją jeszcze za dzieciaka. Mnie to nie przeszkadza :) W końcu dorośnie :))
niedziela, 29 sierpnia 2010
środa, 11 sierpnia 2010
Czarne z brązowym na zielonym...
Oto Gal - bynajmniej nie Anonim ;))
Dla przyjaciół Galinko :)
Razem z Moimi wpadłem z wizytą - uwielbiam TO miejsce - czuję się tam jak w domu.
Moi też - miłe towarzystwo, piękne otoczenie i dobre przysmaki, nie mówiąc o naleweczkach Gospodyni
Przyjaźń moja i Galinki była na początku 'trudna', jak mawia jego Pani.
Na szczęście dla wszsystkich, to już zamierzchła historia.
Teraz ubóstwiamy siebie i możemy bawić się kilka godzin. Bez przerwy!
Nasi udają, że się denerwują - nawołują do odpoczynku, picia wody, spokoju...
Ale po co kiedy jest t a k fajnie!
Im to też się podoba, bo oczu oderwać od nas nie mogą, a Moja robi nam milion zdjęć.
Dzisiaj tylko kilka...
Do zobaczenia!!!
czwartek, 15 lipca 2010
Pływam!!!
Tyle lat żyję (ponad 3) i nigdy nie miałem okazji przekonać się, czy umiem pływać aż do poprzedniego weekendu.
Moi wraz z kilkoma rodzinami zastępczymi udali się bardzo, bardzo daleko.
Nigdy tak długo nie jechałem, ale zachowywałem się grzecznie. Robili przewy w podróży, abym zrobił siku i napił się. Kiedy dotarlismy na miejsce było już ciemno, co nie przeszkadzało rozpalić ogniska i siedzieć jeszcze do późnej nocy. Tyyyyyyle nowych zapachów - wody w jeziorze, piaseczku, patyków ... Lasu!
Mimo, że miałem swoją kanapę do spania, to lepiej czułem się przytulony w nocy do Swojej :) Nie miała siły walczyć ze mną i wyganiać, poddała się.
Rano poszliśmy tylko we dwoje nad jezioro i oto, co zobaczyłem. Ten pierwszy, Duży syczał na mnie! Warczałem, ale Moja nie pozwoliła mi hałasować, bo po pierwsze nie nalezy denerwować ojca (łabędziego), a poza tym to jezioro (Narie) lezy w strefie ciszy. Niech będzie ;)
Moja miała wrażenie, że na szczęście dla nas takich miejsc jest co raz więcej.
Moi wraz z kilkoma rodzinami zastępczymi udali się bardzo, bardzo daleko.
Nigdy tak długo nie jechałem, ale zachowywałem się grzecznie. Robili przewy w podróży, abym zrobił siku i napił się. Kiedy dotarlismy na miejsce było już ciemno, co nie przeszkadzało rozpalić ogniska i siedzieć jeszcze do późnej nocy. Tyyyyyyle nowych zapachów - wody w jeziorze, piaseczku, patyków ... Lasu!
Mimo, że miałem swoją kanapę do spania, to lepiej czułem się przytulony w nocy do Swojej :) Nie miała siły walczyć ze mną i wyganiać, poddała się.
Rano poszliśmy tylko we dwoje nad jezioro i oto, co zobaczyłem. Ten pierwszy, Duży syczał na mnie! Warczałem, ale Moja nie pozwoliła mi hałasować, bo po pierwsze nie nalezy denerwować ojca (łabędziego), a poza tym to jezioro (Narie) lezy w strefie ciszy. Niech będzie ;)
Spotkaliśmy jeszcze kaczki - mój myśliwski instynkt walczył we mnie okrutnie. Jednak postanowiłem być grzeczny, aby zasłużyć na kolejne wycieczki (mam nadzieję, że to zostanie docenione)
Pływałem na łódce i jak widać mam ogromną ochotę wskoczyć do wody
Buszowałem w różnych dziwnych miejscach (tu na starym katamaranie, na szczęście stojącym na lądzie)
Tak mieszkaliśmy
Grzecznie czekam, aż wszyscy zjedzą śniadanko
Pomiędzy jedną kąpielą a drugą wyglądam i....
moim oczom ukazuje się ...
... taka odważna dama
Zobaczyłem tego biednego kolesia -był mocno zmęczony i zestresowany
Ale jego pani nie pozwoliła nam poznać się bliżej. Jak widać ciągnie go niemiłosiernie, co mocno zdenerwowało Moją
Wszyscy wiedzą, że w TAKIE upały psy m u s z ą pić.
Taką elegancką zastawę (miskę) podają w Karczmie Warmińskiej w Gietrzwałdzie
Nie ma wątpliwości, że lubią zwierzęta :))
Moja miała wrażenie, że na szczęście dla nas takich miejsc jest co raz więcej.
Wszędzie byłem BARDZO grzeczny :) Kiedy czytałem o spokojnym zachowaniu Enzo, martwiłem się, żę mój niesforny charakterek i emocje wezma górę górę nad zasadami dobrego wychowania, które Moja bezustaniie mi wpaja (z różnym skutkiem ;))
Na szczęście udało się :) Jedyne, co to Asia musiała być cały, caluteńki czas koło mnie. Najbliżsi i dobrzy przyjaciele nie mogli jej zastąpić, bo tak na prawdę bałem się, że mi się zgubi ;))
Dziękuję za miłe komentarze przy poprzednim wpisie, szczególnie za życzenia z okazji Dnia Psa :))
wtorek, 29 czerwca 2010
Prezent od Berniego
O Bernim już pisałem, ale nie szkodzi pezypomieć jeszcze raz, bo to fajny kolega
Tu powyżej uwiecznione jest jedno z pierwszych naszych spotkań.
Berniś w swoim ogrodku schował się w cieniu przed słońcem
A to jest prezent od niego - piłeczka ze sznurkiem
Mozna sią nią bawić na różne sposoby - przeciąganie
Gryzienie sznurka
Gryzienie piłeczki
Drapanie się zabawką
I klasyczne aportowanie
Mała rzecz a cieszy :)) Ja - bo mam radość z biegania, a Berniś - bo ma spokój ode mnie ;))
środa, 26 maja 2010
Zabawa z piłką
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)