środa, 12 maja 2010

Wiatr w ... uszach



Moja nie jest mistrzynią w robieniu mi zdjęć.
Nawet wie o tym, ale mimo tego nie robi żadnych postępów Mówi, .że to moja wina, bo z nią nie współpracuję.
Ale co poradzę, że kiedy wychodzę na spacerek to chcę wąchać i biegać, szukać zanjomych, zaznaczać teren, obszczekiwać nielubianych koleżków, przynosić kółeczeczko... Mam tyyyyyleeeee zajęć!
Teraz uwielbiam bawić się z moją nową kożanką - Zadrą. Jest biszkoptową, półroczną labradorką. Ona też mnie lubi :)) Mimo, ze nie moze mnie dogonić ;) Jednak czasami robię jej przyjemność i daję się zlapać - padam wtedy do góry brzuchem, ona skacze na mnie i cieszy się :)) Największą przyjemność mamy z podgryzania się :))
Chyba jestem dla niej atrakcyjny towarzystko, bo zauwazyłem, ze woli mnie od swojej zielonej piłeczki ;))
Poproszę Moją aby zrobila nam zdjęcie w czasie tych szaleństw.

wtorek, 11 maja 2010

:)))

Wszystkich bardzo przepraszam za swoją nieobecność.
Tłumaczyć się nie będę, bo nie ja jestem winny (wiadomo, kto ale ...)
W ramach przeprosin - mój usmiech, lekko zdyszany:
i sztuczka z kółeczkiem :
i z rzadka u mnie spotykany - spokoj:
Zdjęcia robione jakiś czas temu ( trawka marniutka) , ale już mam w przygotowaniu kolejne.
Do zobaczenia!


poniedziałek, 15 marca 2010

Dzisiaj rano...

Na kazdym spacerze muszę zajrzec do ogrodka Berniego.
Tak było i tym razem... "Berni! Halo!!! Idziesz ze mną na spacerek?"


"Bardzo chciałbym, ale dopiero wróciłem. Dlaczego tak długo śpisz? Wstawaj o 6 jak ja, to będziemy razem biegać"

Dobrze, że Moja zabrała aparat na spacer, to dzięki temu mogę się pochwalić, jak fajnie było - duuuużo mojego ulubionego śniegu i słonko :)



Berni jest dzielnym facetem - od jakiegoś czasu ma problemy z przednią łapą, często bywa u różnych lekarzy, ma dużo badań, a ostatnio dostaje zastrzyki. I przy TYM wszystkim jest niebywale grzeczny i cierpliwy. Jeszcze nie zdiagnozowano, co mu jest i to najbardziej smuci. Moja pociesza, ze to kwestia czasu i na pewno wyjaśni się dlaczego Berniś chodzi tak, jakby bolała go stopa (dłoń?)

wtorek, 9 marca 2010

Wygrana!!!

"Żeby wygrać - trzeba grać" jak mawia stare przysłowie...
Dałem sobie szansę po przeczytaniu w http://zacisze-wysnione.blogspot.com/ , ze jako nagrody w konkursie, ufundowane zostały wyjątkowe ksiązki.
Pierwsza to: "Pies - instrukcja obsługi. Procedury operacyjne, wykrywanie i usuwanie usterek. Wskazówki i rady zapewniające dożywotnią gwarancję" napiasna przez Davida Brunnera i Sama Stalla
Druga: Martina Baxendale'a "Podręcznik przetrwania dla właścicieli psow"
Rysunki na okładkach wyglądaly niebywale zachęcająco!
A kiedy odczytałem tytuły, od razu pomyślałem o Mojej - bo zblizaly się Walentynki, więc wspaniały prezent mógłbym Jej zrobić, pod warynkiem, że dopisałoby mi szczęście.

Mam! Mam!! Mam!!!
WIELKIE SZCZĘŚCIE !
Przyszła paczka, a w niej...

pięknie opakowane ksiązki...

i nie tylko! Zakładki, nalepki - popatrzcie jakie świetne!
Dziękuję!!!!

Ta jest wydana przez http://www.vesper.pl/

Poniewaz nie mamy zwyczaju reprodukować zawartości i tym razem szanując zalecenia wydawców - nie będzie zdjęc z książki, a jedynie jej okladki.
A rysunki są rewelacyjne! Paul Kepple i Jude Buffum tworzą http://www.headcasedesign.com/
Zajrzyjcie na ich stronę


Moja oczywiście cieszyła się ze mną z nagrody :))
Najpierw ogladaliśmy, a potem razem czytaliśmy, bo w końcu ja tez jestem zainteresowany, jak będę obslugiwany ;))
Nie ukrywam radości z wizyt nowych gości - dziękuję za pozostawione miłe słowa :)

piątek, 19 lutego 2010

Śnieżny pies...

Jeśli ktoś Wam powie, że śnieżnymi pasami są husky to nie wierzcie!
Mufeńko przepraszam - Ciebie to nie dotyczy ;)

Zima i śnieg to mój żywioł

Ale śnieg m u s i mieć co najmniej 50 cm głębokości, bo wtedy mogę biegać tunelami :)
Enzo miałeś rację, że takie krolicze norki to podobałyby mi się - te śniegowe tez są fajne!


To zdjęcie pt. "Znikający pies" - obraz tez znika ;)

A teraz specjalne zdjecia dla Artura


Ale śnieg już znika! Topi się!

Czy tym martwię się, chociaż mianowałem sie Królem Zimy? Nieeee... Bo pod spodem pojawiły się nowe zapachy... Ummmm, jakie piękne! I bynajmniej nie wiosenne, ale takie, jak jamnicze długie nochy uuuuwielbiają :))


niedziela, 7 lutego 2010

Znowu jestem, ale ...

kto wie na jak długo
Przecież nie zależy to ode mnie. Niestety!
Najpierw podziękuję Enzo, który jest niezawodnym przyjacielem i zaglądu tu nawet, gdy mnie nie ma. Dzięki!!!
Teraz krótko wytłumaczę się za Moją, która ma tyle zajęć, że nawet ja już za nią nie nadążam.
I nawet mnie poświęca mniej czasu, bo pojawiły się pewne komplikacje zdrowotne z Babcią.
Babcię znam od dawna, a że miłością do mnie nie pałala nigdy,to o niej nie wspominałem. Sprawa uczuć to chyba jednak nie problem we mnie, tylko we wszystkim co ma 2 nogi lub cztery łapy.
Babcia trafiła do szpitala po bardzo ważnym wydarzeniu, które wstrząsnęlo Moimi.
Były dni, że prawie ich nie widywalem - wpadali tylko, by wyjść ze mną na spacerek, dać jeść i uciekali gdzieś. Trwało to kilka miesięcy, było mi ciężko z tym - nie ukrywam.
A teraz Babcia zamieszkała z nami.
Usiłuję namówić ją do zabaw - przynoszę piłeczkę, kość - ale ona mnie nie rozumie.
Nie lubi kiedy wchodzę jej na kolana, nie chce mnie głaskać.
Cóż za smutny mój zywot!
A jakby tego było mało - Młody wyjechał! Tęsknię za nim okrutnie - szukam go codziennie, chciaż tłumaczą mi, ze przyjedzie dopiero w kwietniu na święta. Ale KIEDY to będzie???
Moja pociesza mnie, ze gdy kupi kamerkę i zainstaluje skypa, to będę mógł popatrzeć na swojego idola.
Ale ja chcę go wąchać! Lizać! Skakać po nim! Turlać się! Dawać mu brzuszek do głaskania i całowania! Dotykać go swoim zimnym nosem! Budzić co rano!
Auuuuuu......





Zima mi nie przeszkadza!

poniedziałek, 7 września 2009

Przepraszam...

...wszystkich swoich wielbicieli, że ich opuściłem ;))
Jednak nie jest to moją winą, ze brak sprzętu foto sprawia tak bolesną rozłąkę.
Młody stanął na wysokości zadania i zrobił mi swoją komórką takie urocze zdjęcie :)

Pozdrawiam serdecznie!