poniedziałek, 22 września 2008

przerwa...


Podobno Moi wyjeżdzają...

Oficjalnie nie zostałem poinformowany, ani nikt nie pytał się mnie o zdanie.

Ale jeśli to prawda, to do zobaczenia za 2 tygodnie.


PS. Na szczęście dla nich - zostawiają mi Młodego

czwartek, 4 września 2008

Pewien pies na plaży...



Brak nowych, aktualnych moich fotek spowodowany jest tym, że aparat pojechał wraz z Młodym na rejs żeglarski. Ale dlaczego mnie nie zabrał? Jestem spragniony nowych doświadczeń!

niedziela, 10 sierpnia 2008

Spacerek...


Czasami Moi chcą iść na spacer - bardzo proszę , nie mam nic na przeciw...




No co tak woooolnoooo????

Tempo, tempo!!!

Ile nowych zapachów, czujecie???


Znowu zwolniliście?


Nowa koleżanka, ale ktoś nie popisał się z robieniem zdjęć ;)

Czasami warunki terenowe są trudne...

Ale ja wcale nie czuję się zmęczony...

środa, 23 lipca 2008

Swiatowe psy

Młody wrócił z Hiszpanii i Portugalii - ja za nim tęskniłem, a on rozglądał się za innymi psami









niedziela, 13 lipca 2008

Działkowo

Co by tu zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem?

Niech no pomyślę...















Ależżżżżż się zmęczłem.....
Dobranoc!



poniedziałek, 7 lipca 2008

Domek? Dla mnie?

Na działce, gdzie jeżdżę w weekendy pojawił się nowy domek.
Postanowiłem zajrzeć do środka

Noooo, jak dla mnie nawet obszerny


Jest podłoga...

A gdzie meble? Kanapa? Poduszki?
Hej! Jest tam ktoś?

Sprawdzam na zewnątrz i co?
Jakieś niedoróbki - linki nienaciągnięte
Co będzie jak przyjdzie wichura i burza?
Eeeee, wracam na stare śmieci.
Potem okazało się, że to Młody przygotowuje się do trzytygodniowego objazdu Hiszpanii i Portugalii. Będzie robił fotki, jeśli będą ładne to obiecałem mu, że może je pokazać na moim blogu :)

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Przyłapany ...

Kiedyś musiało się to tak skończyć.
Ledwo umościłem sobie gniazdko, a tu raptem błysk w oczy!
I tylko po to, aby udowodnić mi, że łamię jakieś zasady!!
Czy ktoś je ze mną ustalał?
Czy ktoś zapytał się mnie o zdanie?


A , miałem opowiedzieć jak podstępnie zostałem zwabiony do veta.
Wyszedłem z Moją na wczesnowieczorny spacerek. Wprawdzie trasa trochę inna, ale nowe zapachy, widoki, kolesie...
Nagle zaczyna kropić deszcz i Moja przyspieszając kroku woła "Bankiś, za chwilę spadnie ulewa - biegniemy". Nie trzeba mi powtarzać - biegniemy! W podskokach!!
Deszcz zalewał mi oczy, gdy wpadliśmy w drzwi budynkuuuuu...a tam...tego zapachu przecież się nie zapomina...
Przychodnia była pusta (na szczęście), bo mógłbym rzucić się na jakiegoś zwierza, a tak pozostało mi wtulić się i drżeć na rękach Mojej.
Na szczęście to był mały zastrzyk, żebym się nie wściekał (lub coś w tym stylu).
Więc uważajcie, bo humany to podstępne istoty.